Zostawiając dziewczyny same w salonie, podeszłam do drzwi wyjściowych i otowrzyłam je. Pierwsze co ujrzałam to ogromnej wielkości dwa pluszowe misie i obejmujące je ręce. Po chwili miedzy pluszakami wyłoniła się głowa Filipa.
- Tak myślałem, że otworzysz drzwi. - uśmiechnął się.
-Co ty wyrabiasz? - starałam się ukryć rozbawienie, ale na nic mi się to nie dało. Widok chłopaka, siłującego się z utrzymaniem misiów, był bezcenny.
- Co cię tak bawi? Chciałbyś iść z tymi wielkimi gośćmi przez pół miasta?
Zakryłam usta dłonią, aby nie wybuchnąć śmiechem, na myśl o minach ludzi, którzy go mijali.
- Przestań mnie rozśmieszać! - wyszłam na zewnątrz i zamknęłam za sobą drzwi. - Dziewczyny siedzą tam i poważnie rozmawiają. - Naprawdę zrobiło mi się głupio, ale myślę, że i one roześmiałyby się w głos. Filip był aż czerwony na twarzy, tak się zmęczył.
- Liczyłem na to, że wpuścisz mnie do środka. Są serio ciężkie.
- Po co ci one?
- Chętnie opowiem, ale błagam, wejdźmy do domu.
- Idź prosto na górę. - Rozkazałam i otworzyłam drzwi.
Filip pomknął do swojego pokoju, a ja oznajmiłam Helenie i Monice, że zaraz wrócę. Poszłam za chłopakiem.
Usiedliśmy na łóżku.
- A więc byłem u Dominika, ale nie zastałem go, więc stwierdziłem, że wracam do domu. No i tak sobie szedłem i rozmyślałem, aż stwierdziłem, że to co zrobiłem było mega głupie. Zdenerwowałem się na Monike zamiast trochę ją wesprzeć. W dodatku chciałem obwinić za wszystko Dominika, choć pewnie to był ich wspólny wybór. Zdałem sobie sprawe, że Monice musi być teraz ciężko, i że od ojca dostanie jej się niezły opieprz, więc ja, jako starszy brat, powinienem jej pomóc, a nie dobijać. Kiepski ze mnie brat. - Jego twarz momentalnie posmutniała, a ja zapominając zupełnie, że jeszcze dziś darliśmy koty, mocno go przytuliłam.
- Nie jesteś złym bratem. Twoja reakcja pokazała tylko, że się o nia troszczysz. Poniosło cię, ale postanowiłeś ją przeprosić. Bo rozumiem, że to dla niej ci kolesie. - zaśmiałam się, odsuwając od chłopaka.
- Ten tak - wskazał na wielkiego, białego misia, siedzącego na podłodze.
- Więc dla kogo jest ten drugi? - spojrzałam na towarzysza prezentu dla Moniki - brązowego misiaka, trzymającego w pluszowych łapkach ogromne serduszko.
- Domyśl się. - Popatrzył na mnie. - Ten spacer byl dość długi, więc zdążyłem zorientować się, że masz rację. Wiele mówiłaś mi o sobie i Pablo, a ja nic nie wspomniałem, że całkiem niedawno umawiałem się z jakąś dziewczyną. Powinnaś wiedzieć takie rzeczy. Rozumiem, że mogłaś uznać, że z jakichś przyczyn nie chce ci o tym powiedzieć, ale uwierz, że po prostu nie wiedziałem, że to tak istotne. Niepotrzebnie się wtedy uniosłem. Przepraszam.
- Nie Filip, nie przepraszaj mnie - jęknęłam. -To ja powinnam przeprosić ciebie i naprawdę chciałam to zrobić. Twoje siostry mnie w tym uświadomiły. To ja niepowinnam na ciebie tak naskakiwać. To normalne, że miałeś przede mną inne dziewczyny i nie będziemy o wszystkich rozmawiać, bo nie ma takiej potrzeby. Więc to ja cię przepraszam.
On już nic nie odpowiedział, tylko porwał mnie w swoje ramiona i mocno przytulił.
- Kocham cię wiesz? - szepnął mi do ucha, odgarnowszy moje włosy.
- Też cię kocham. - szepnęłam, napawając się zapachem jego perfum.
- Tak zachowałeś się jak palant - przyznała Monika, po wysłuchaniu przeprosin brata - ale i tak cię kocham. - uśmiechnęła się. - Dziękuję. - popatrzyła na pluszaka.
- Kiedy powiemy tacie?
- My? - spytała zaskoczona.
- No tak. Jesteśmyw tym razem.
- To ja bede miała dziecko, Filip - westchnęła.
- To nie znaczy, że nie możemy być przy tobie, kiedy będziesz mu o tym mówić. I ewentualnie stanąć po twojej stronie.
Monika się uśmiechnęła, ale w jej oczach widać było przerażenie.
- Dziękuję Filip, ale myślę, że będę musiała załatwić to sama.
- Jak chcesz. - Niepewnie rozłożył ramiona, a dziewczyna w nie wpadła.
- Powiem mu dziś wieczorem. Chcę mieć to z głowy.
- Nie dam rady. - Monika ze strachem wypisanym na twarzy, siedziała na kanapie i oczekiwała przybycia Karola i mojej mamy, którzy przed chwilą wjezdżali na podjazd.
- Nie musisz robić tego teraz. - Helena obejmowała ją mocno, starając się dodać otuchy.
- Muszę. - odparła stanowczo i poderwała się z miejsca, zaczynając chodzić nerwowo po salonie.
- Jesteś pewna, że nie mamy zostać z tobą? - spytałam.
- Jestem pewna - odparła i w tym momencie usłyszeliśmy, że rodzice weszli do domu.
- A co tu takie zbiorowisko? - Karol uśmiechnął się od ucha do ucha.
- Tato... - Monika przełknęła śline. - Musimy porozmawiać.
- Co się stało? - jego twarz przybrała zatroskany wyraz. Zmarszczył brwi i podszedł bliżej córki.
- W cztery oczy.
Od razu zrozumieliśmy to hasło i wyszliśmy z pomieszczenia, zabierając po drodze zdziwioną mamę.
- O co chodzi? - spytała.
- Karol na pewno ci opowie - odparłam.
Razem z Filipem i Leną udaliśmy sie do mojego pokoju. Kiedy tylko zamknęłam za sobą drzwi, w całym domu rozległ się krzyk Karola: "Niech ja go zobaczę!".
- Biedna Monia. - Helena jęknęła mrużąc oczy.
Później słychać było tylko trzask drzwi i płacz dziewczyny.
- Ja do niej pójdę. - powiedziała Lena, kiedy zobaczyła, że naciskam na klamkę.
Kiwnęłam twierdząco głową i przepuściłam blondynkę.
- Moja reakcja była taka sama. - westchnął Filip, gdy zostaliśmy sami.
- Mam nadzieję, że późniejsza reakcja Karola również będzie taka sama jak twoja. - usiadłam obok niego i mocno przytuliłam.
- Laura co tam sie stało? - Do pokoju wparowała zaniepokojona mama. Gdy nas zobaczyła natychmiast umilkła, a ja odskoczyłam od chłopaka. - I co tutaj się dzieje?
- Ja tylko chciałam go pocieszyć. Obwinia się, bo nakrzyczał na Monike, tak samo jak Karol. - Chciałam wyglądać na opanowaną, aby nie wzbudzać podejrzeń, ale moje serce dudniło jak oszalałe.
- Właśnie. Dlaczego tak nakrzyczał? - odetchnęłam z ulgą.
- Monika jest w ciąży. - Filip odpowiedział za mnie.
Mama wytrzeszczyła oczy. Chciała coś powiedzieć, ale chyba nie mogła nic z siebie wykrztusić, bo ostatecznie się nie odezwała.
Staliśmy dłuższą chwilę w ciszy, którą przerwała wchodząca do pokoju Helena.
- Wypłakała mi się w ramię i usunęła na kanapie. Mógłbyś przenieść ją do pokoju? - zwróciła się do brata, który skinął twierdząco głową i wyszedł z mojej sypialni.
- Gdzie on jest tak długo? - mama powtórzyła to pytanie już po raz setny, przy przygotowywaniu kolacji. Martwiła się o Karola, co było normalne, bo wyszedł z domu i nie odbierał telefonu.
Nagle, jak na zawołanie, pojawił się w kuchni. Kobieta wywarła ręce w ścierkę i podeszła do niego.
- Gdzieś ty się włuczył?
- Musiałem się przejść. Dziwisz się? - odparł niemile. Widziałam, że mamie zrobiło się przykro. On chyba też to zauważył, bo natychmiast zrobił skruszoną minę. - Przepraszam - westchnął. - Nadal nie mogę w to wszystko uwierzyć. Jestem wściekły i zmartwiony zarazem.
- Rozumiem cię kochanie. - Mama dotknęła jego ramienia. - Wcale ci się nie dziwię, ale musisz wiedzieć, że Monika tego nie planowała i jej również jest ciężko. Co się stanie to sie nie odstanie. Musimy jej pomóc, a nie wyprzeć się na nią.
- Masz rację Nino. - uśmiechnął się i przytulił ją mocno.
Dosadnie zrozumiałam, że teraz Karol nie jest tylko narzeczonym mamy, a dziewczyny, Filip i ja to nie tylko dzieciaki, których rodzice się spotykają. Stajemy się powoli prawdziwą rodziną. Ta myśl mnie przeraziła i mimowolnie spojrzałam w stronę mojego chłopaka.
- Tato... - w drzwiach pojawiła się Monika. Policzki miała mokre od łez, a oczy mocno podpuchnięte. - Ja naprawdę nie chciałam. - Próbowała powstrzymać kolejny potok łez. - Nie chciałam robić wam kłopotu. Przepraszam.
Widziałam, że w oczach Karola gniew na córkę zmienia się stopniowo w szczerą, ojcowską troskę. Odsunął sie od mojej mamy i delikatnie przytulił Monikę, lekko wzdychając.
- Jakoś to będzie. - powiedział, choć widać było, że jest pełen obaw.
Kręciłam się na łóżku już drugą godzinę i próbowałam zasnąć, ale za nic mi to nie wychodziło. Zrezygnowana sięgnęłam po komórkę, leżąca na szafce nocnej. Odpaliłam czat internetowy i zobaczyłam, że Filip jest dostępny. Umiechnęłam się do ekranu i napisałam do niego: "Jeszcze nie śpisz?"
Nie musiałam czekać długo na odpowiedź: " Przecież wiesz, że ja chodzę spać późno. Ale ty powinnaś już chrapać ". Już miałam zamiar mu odpisać, ale do mojej głowy wpadł lepszy pomysł. Zarzuciłam kołdrę z nóg i po omacku odszukałam drzwi. Wyszłam z pokoju i na paluszkach udałam się do sypialni Filipa. Najciszej jak umiałam weszłam do środka i wgramoliłam się do jego łóżka.
- Co ty wyrabiasz? - spytał, nie kryjąc zadowolenia.
- Stęskniłam się. - Uśmiechnęłam się szeroko i musnęłam jego usta. Poza tym nie mogę zasnąć.
- Dlaczego? - Objął mnie.
- Cały czas myślę o tym co się stało.
- Wszystko się ułoży, zobaczysz. Monika sobie poradzi, a my jej pomożemy. Skończy szkołę i pójdzie na studia.
- Nie w tym rzecz, Filip...
- Więc o co chodzi?
- To jak dziś mama mówiła do Karola... Oni się naprawdę kochają.
- Wiem to od dawna.
- Filip będziemy niedługo rodziną. Taką prawdziwą. A my jeszcze nie powiedzieliśmy im o nas. Monika jest taka odważna, że powiedziała o ciąży od razu. My skrywamy nasz związek ponad dwa miesiące.
- Jeśli tylko chcesz...
- Boję się, że nigdy nie będę gotowa. Teraz martwią się sprawą ciąży Moniki. Co to bedzie jak dowiedzą się, że ty i ja się spotkamy...
- Laura rozmawialiśmy o tym. - Przytulił mnie mocniej do siebie. - Zrozumieją to. Zobaczysz.
- Mam taką nadzieję. - Ziewnęłam.
- Może powinnaś iść do siebie? Chyba, że chcesz żeby rodzice zastali nas razem w łóżku.
- A może chcę? - Wtuliłam się mocniej w jego tors. - Nie wiem kiedy zdobęde się na odwagę żeby sama im powiedzieć. Tak byłoby łatwiej. A właśnie. Wcale nie chrapię.
Filip się zaśmiał, po czym pocałował mnie w czoło. Nawet nie wiem kiedy odpłynęłam.
Witam wszystkich po bardzo bardzo bardzo długiej przerwie! Mam szczerą nadzieję, że nie jesteście na mnie za bardzo wściekli.
Naprawdę przepraszam.
Piszcie wszystko co myślicie o rozdziale <3
Do nastepnego
LAURA LAUREN <3